Jasne promienie słońca nieustannie próbowały wbić się do mojego pokoju. Obudziłam się, moje zaspane powieki powoli się unosiły. Spojrzałam na zegarek, który znajdował się na niewielkiej szafce, mieściła się ona obok mojego łóżka. Wyświetlacz wskazywał godzinę 10:02. "Końcówka wakacji i muszę korzystać!" - Pomyślałam. Leżałam jeszcze chwilę i zastanawiałam się, co będę dzisiaj robić. Na tatę nie mogłam liczyć, ponieważ pracuje i wraca zazwyczaj wieczorem. A Gabi kolejny dzień spędza na jakiś tam przesłuchaniach. Tym razem był to casting do reklamy kremu do ciała. Za każdym razem staram się ją wspierać. Często jeżdżę z nią na miejsce przesłuchania. Ona też była ze mną wtedy, gdy mama umarła. Była niemal cały czas. Jestem jej naprawdę za to bardzo wdzięczna, dlatego ja teraz postępuję tak samo jak ona. Trzymałam w ręce telefon i zastanawiałam się czy dać jej o sobie znać. W końcu zrezygnowałam, pomyślałam, że nie będę jej przeszkadzać i zadzwonię później. Wstałam powolnym ruchem z łóżka leniwie się rozciągając. Zeszłam do kuchni i sprawdziłam zawartość lodówki. Byłam głodna. Nie miała siły przyrządzać sobie jakiegoś "większego śniadania", dlatego postawiłam na standard. Wyjęłam z szafki niedużą miskę i nasypałam płatki, po czym zalałam je chłodnym mlekiem. Z moim śniadaniem przeniosłam się do salonu. Wygodnie usiadłam na miękkiej kanapie po czym włączyłam telewizor i zaczęłam szukać czegoś co przykułoby moją uwagę. Postanowiłam obejrzeć program śniadaniowy, zazwyczaj poruszane są w nim ciekawe tematy. Uważnie wpatrywałam się w ekran telewizora jednocześnie zajadając się pysznym posiłkiem. Gdy skończyłam, odniosłam naczynia do zmywarki. Następnie wróciłam do swojego pokoju, a konkretnie do mojej ulubionej części pomieszczenia. Pewnie wiecie o czym myślę. Chodzi mi o szafę. Każdego dnia, gdy stoję przed nią, myślę sobie "Co dzisiaj mam założyć?!" Tak samo było tamtego dnia.W końcu udało mi się z niej wygrzebać dżinsowe spodenki, białą bokserkę i czarne vansy. Wzięłam naszykowany zestaw do ręki i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam krótki, odświeżający prysznic, po czym się ubrałam. Następnie na twarz nałożyłam fluid, łatwo go rozprowadzając po twarzy. Oczy podkreśliłam czarnym eyelinerem, a tuszem pomalowałam lekko rzęsy. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Uśmiechnęłam się do mojego odbicia w lustrze. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę salonu. Nie wiedziałam co mam robić, dlatego zabrałam się za ogarnięcie domu. Zajęło mi to około dwóch godzin. Zmęczona, położyłam się na kanapie w salonie. W pewnym momencie usłyszałam odgłos otwierających się drzwi wejściowych. Po chwili moim oczom ukazał się tata.
- Cześć córeczko! - Podszedł do mnie i pocałował w czubek głowy.
- Cześć, em tato? Nie powinieneś być teraz w pracy? - Zapytałam lekko zdezorientowana.
- Może powinienem, a może nie! - Powiedział, przy czym wykonywał śmieszne gesty. - A tak na poważnie, to udało mi się dzisiaj wyjść wcześniej. - Dodał.
Uśmiechnęłam się, po czym tata odwzajemnił go.
- To co dzisiaj będziemy robić? - Zapytałam.
- Myślałem, że możemy odwiedzić mamę bo dawno u niej nie byliśmy. - Powiedział.
- Poprawię. Ty dawno nie byłeś. - Odpowiedziałam lekko uniesionym głosem. - Ja staram się odwiedzać ją jak najczęściej, to ty nigdy nie masz czasu, bo praca najważniejsza.
Chyba go zamurowało. Czułam, że nie wie co ma powiedzieć, bo wiedział, że w tej sytuacji mam rację.
- Wiem Emily. Masz rację. Wiesz, że kocham was najmocniej i nigdy to się nie zmieni. - powiedział. - Proszę, nie złość się na mnie. Cały czas ciężko pracuje na utrzymanie tego wszystkiego.
Na jego słowa nic nie powiedziałam, czułam jak moje oczy zapełniają się łzami. Tata to zauważył i przytulił mnie bardzo mocno.
- Przepraszam.. - Udało mi się tylko to powiedzieć.
Gdy się uspokoiłam poszłam do siebie do pokoju i wygrzebałam coś cieplejszego z szafy, ponieważ tamtego dnia nie było za ciepło, a do tego padał deszcz. Postawiłam na ten zestaw klik tutaj . Potem poprawiłam lekko makijaż i zeszłam na dół do salonu.
- No dłużej się nie dało? - Zapytał tata z małym uśmiechem. Chyba myślał, że tego nie zauważę.
- Tato, znasz mnie. - Powiedziałam, równocześnie śmiejąc się. - Ja nie wyszykuję się w pięć minut.
- No wiem wiem mała, świetnie wyglądasz. Dobra wychodzimy. - Powiedział, wskazując krótkim gestem ręki na drzwi. Szybko wyszłam z domu, a za mną tata. Potem zakluczył drzwi i wsiedliśmy do samochodu. Droga zajęła nam około 15 minut, ponieważ cmentarz nie daleko się mieści od naszego domu. Siedziałam na miejscu pasażera wpatrując się uważnie w krople, które powoli spływały po szybie auta. Przy okazji włączyłam radio, żeby nie było tak cicho w trakcie podróży. Tata był zajęty prowadzeniem samochodu, natomiast ja zastanawiałam się czy teraz jest nam dobrze czy źle. Uświadomiłam sobie, że teraz jest tak jakoś pusto, ciszej, inaczej. Praktycznie każdego dnia, gdy nigdzie nie wychodzę, sama siedzę w domu. Jeszcze nie całe dwa tygodnie i zacznie się rok szkolny. Muszę tą końcówkę wakacji jakoś dobrze wykorzystać, zabawić się. Nachodziły mnie takie myśli, aż w końcu znaleźliśmy się na parkingu przed cmentarzem. Opuściliśmy bez słowa pojazd, następnie tata wyjął z bagażniku dwa znicze i piękną, czerwoną różę.
- Piękna. - Powiedziałam i wskazałam na kwiat, który trzymał w ręku. Tata się tylko uśmiechnął. Gdy stanęliśmy przed grobem mamy zapaliliśmy znicze, położyliśmy różę i porozmawialiśmy z nią. Staliśmy tak z 30 minut. Zrobiło się już mi trochę zimno, dlatego poprosiłam tatę o kluczyki od samochodu i wcześniej wróciłam do auta. Wcześniej pożegnałam się z mamą i opuściłam teren cmentarzu. Tata powiedział, że jeszcze chwilę zostanie i zaraz do mnie wróci, ja tylko pokiwałam lekko głową i odeszłam. Siedziałam skulona w samochodzie wyczekując powrotu taty. Włączyłam cicho radio, aby nie czuć się samotnie. Deszcz nadal padał. Po 15 minutach ujrzałam biegnącego tatę w stronę samochodu. Deszcz padał coraz mocniej, co musiało przyśpieszyć jego powrót. Pewnie gdyby nie deszcz, to pobyłby jeszcze z mamą, ponieważ on tak samo jak ja, tęskni za nią.
- No już jestem. - Powiedział, jednocześnie zamykając za sobą drzwi. - Teraz jedziemy na obiad.
- Na obiad? - Zapytałam lekko zdziwiona.
- Tak kochanie, na obiad. To już takie dziwne, że stary ojciec raz na jakiś czas chce zabrać swoją małą córeczkę na pyszny obiad?
- Ej ej, jaka mała córeczka? - powiedziałam śmiejąc się jednocześnie.
- Dla mnie zawsze będziesz mała. - Odpowiedział. - To teraz jedziemy na obiad do restauracji, a potem do domu bo doszedłem do wniosku, że muszę ci coś dać.
- Mam się bać? - Zapytałam.
- W żadnym wypadku! A teraz o tym nie myśl.
Przez cały czas nie mogłam się skupić na niczym innym niż nad tajemniczym podarunkiem. Byłam strasznie ciekawa co to takiego.
Gdy wróciliśmy do domu od razu tata zaprowadził mnie na strych.
- Ale po co tu przyszliśmy?
- Po to. - Powiedział i wskazał na gruby notes, książkę nie wiedziałam dokładnie co to jest, ale wiedziałam, że jest to bardzo stare.ia
- Córeczko, jest to pamiętnik twojej mamy. - Powiedział. Byłam szczęśliwa, bo dowiedziałam się, że łączyło mnie z mamą więcej niż się spodziewałam. Tak jak ja prowadziła swój pamiętnik, prowadziła swoje takie tajemnicze miejsce, o którym wiedziała tylko ona. To było coś niesamowitego, a zarazem dziwnego. Właśnie poznałam mamę od innej strony.
- Mama też prowadziła pamiętnik? Dlaczego mi go dopiero teraz pokazujesz? - Zapytałam cały czas patrząc na notes, który trzymał tata.
- Jak mama już była chora, powiedziała mi, żebym wręczył ci go. Uwierz mi, że chciałem ci go dać wcześniej, ale bałem się, że nie jesteś jeszcze na to gotowa. Wręczyła mi go dwa tygodnie przed jej śmiercią. - powiedział. - Na pewno by chciała, abyś poznała jej życie od nowa. Proszę. - Położył go na moich dłoniach. Wtedy zrozumiałam, że trzymam tak naprawdę życie mojej mamy na rękach. Bez słowa wybiegłam w stronę mojego pokoju. Usiadłam na łóżku i położyłam przed sobą gruby notes. Tak bardzo chciałam go otworzyć, przeczytać pierwszy wpis, ale wahałam się w pewnym sensie. Nie byłam pewna czy mama chce, abym przeczytała jej historię, to co pisała czy to czym żyła. W końcu doszłam do wniosku, że skoro jej pamiętnik znalazł się w moich rękach to na pewno by chciała, żebym się z nim zapoznała. Okładka jej pamiętnika była brązowego koloru i był trochę zakurzony. Pachniał on mamą, po prostu mamą. Znowu poczułam jej słodki, delikatny zapach. Otworzyłam go na pierwszej stronie, na niej znajdował się pierwszy wpis. Zaczęłam powoli czytać.
#1
Sobota, 28.06.1988.
Kochany Pamiętniczku!
Wczoraj rozpoczęły się wakacje! Nareszcie sobie odpocznę od tej nędznej szkoły, nienawidzę tam chodzić. Na świadectwie nie miałam aż tak bardzo złych ocen więc rodzice się nie złościli. A teraz piszę pierwszy wpis. Może przedstawię Ci się. A więc nazywam się Caroline, tydzień temu skończyłam 17 lat i na ogół staram się być pogodną, radosną dziewczyną. Jestem jedynaczką, chciałabym mieć rodzeństwo. Często czuję się taka samotna. No ale trudno, tak też nie jest źle.
W tym momencie jest godzina 12;43, siedzę sobie na łóżku i piszę. Kocham długie drzemki oraz godzinami wylegiwać się w łóżku. Zaraz chyba pójdę sobie zrobić jakieś śniadanie i ubrać się. Eh tak bardzo mi się nie chce, ale muszę wstać, bo na 14 umówiłam się z moją przyjaciółką - Amy. Jest ona taka kochana. Zapomniałam wspomnieć, że w poniedziałek razem wyjeżdżamy do jej dziadków. Mieszkają oni na takiej typowej wsi. Jeszcze nie miałam okazji poznać jej dziadków, ale podejrzewam, że są to bardzo sympatyczni, ludzie. Nie jedziemy tam same. Towarzyszyć nam będzie chłopak Amy, a także jego najlepszy przyjaciel - John. Jeszcze go nie poznałam, ale już niedługo poznam. Cieszę się, że jedziemy tam we czwórkę. Będzie to na pewno świetny wyjazd! Oczywiście zabieram Cię ze sobą i będę na bieżąco informować co się u nas dzieje.
Teraz już muszę iść, bo nie zdążę na spotkanie. Ciao.
Nie wiem co mam powiedzieć. Cały czas, gdy czytałam nie mogłam przestać się uśmiechać. Zaczęłam poznawać mamę na nowo. W tamtym momencie byłam ciekawa czy John będzie miał jakieś większe znaczenie w życiu mamy. Pod pierwszym wpisem było przyklejone kawałkiem bezbarwnej taśmy zdjęcie. Przedstawiało ono mamę i jej przyjaciółkę po zakończeniu roku. Były takie szczęśliwe z powodu wakacji. Dokładnie tak samo jak ja i Gabi. Przypominały mi nas. Drugi wpis postanowiłam przeczytać dopiero jutro.
Zaraz po przeczytaniu zapadłam w krainę snów...
Jestem! Przepraszam, że tak długo nie dodawałam tego pierwszego rozdz. Wiem, że może nie być wciągający, ale to dopiero początek. Komentujcie, a i dziękuję za miłe komentarze pod prologiem. ♥ Na razie to tyle :)
Rozdział super :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Mam nadzieję, że wszystko szybko się rozkręci :D
Mwahh ♥
Zapraszam na :
http://stay-this-moment.blogspot.com/
Świetny rozdział;D
OdpowiedzUsuńPamiętniczek-Awww... *___*
Czekam na następny C:
Hej, zostałaś nominowana przeze mnie do The Versatile Blogger.
OdpowiedzUsuńWięcej informacji: http://and-let-me-kiss-youuu.blogspot.com/ ;)
Cudowny rozdział :*
OdpowiedzUsuńCzekam na następny ;*
Pisz szybko ♥
http://1dopowiadaniegracemalik.blogspot.com/
No chyba żartujesz ! Niewciągający ? myślisz się :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz ! Masz talent dziewczyno i to bardzo duży :) Czytając ten pierwszy post kurczę no miałam łzy w oczach w niektórych momentach . heh :)
Czułam się jak bym dobre znała tą dziewczynę :) Podobnie piszesz do mnie , tak mi się wydaje.. no nie mam słów .
Cudowny rozdział :) Z niecierpliwością czekam na następny :)
..a co tak do bohaterki . Kurczę cierpi z powodu śmierci mamy i wgl . Mam nadzieje , że wykombinujesz tak by w końcu była szczęśliwa :D ..a co do tego pamiętnika jej mamy . Jej *.*
Pozdrawiam i dziękuje , że wpadłaś do mnie :) Gdybyś tego nie zrobiła nawet bym nie wiedziała o istnieniu tego bloga , a bardzo szkoda by było !
Oczywiście już się wciągłam i czekam na następny rozdział i no dodaje do obserwatorów ! ;3
Super ^^ Blogi z opowiadaniami są ekstra (przynajmniej większość jak twój) Dzięki że do mnie zajrzałaś inaczej nie wiedziałabym o twoim blogu :)
OdpowiedzUsuń